sobota, 30 listopada 2013

Portugalia na talerzu


Witajcie :) Dziś mamy dla Was notkę specjalną. W ostatnią środę Julka wróciła z kilkudniowego wyjazdu do Portugalii, gdzie poza zwiedzaniem miast, zabytków i chodzeniem malowniczymi uliczkami, kosztowała tamtejszych potraw. Kuchnia portugalska jest bardzo zróżnicowana, występuje tu wiele regionalnych odmian tych samych dań. W menu restauracji przeważają dania z ryb i owoców morza, ale osoby nie jedzące ryb, także znajdą coś dla siebie - zwłaszcza wśród popularnych dań  z wieprzowiny. W dzisiejszej notce przedstawimy Wam przekąski słodkie i słone, które można spotkać w Portugalii praktycznie na każdym kroku. Jutro natomiast zapraszamy Was na notkę o daniach głównych. Życzymy miłej lektury :)
Jak już było wspomniane we wstępie, spędziłam ostatnio cudowne chwile w malowniczej Portugalii, z której poza widokami zapamiętam na pewno jedzenie. Już przed wyjazdem zrobiłam sobie listę potraw, które chciałabym spróbować. Niestety nie wszystkie potrawy udało mi się zjeść (najbardziej żałuję zup, które podobno są rewelacyjne), ze względu na szybkie tempo wyprawy lub też dlatego, że wymieniane w przewodnikach potrawy wcale nie są tak łatwo dostępne…
W Portugalii, a przynajmniej w większych miastach (byłam w Porto, Aveiro i Lizbonie), przy głównych ulicach oraz rynkach można spotkać osoby sprzedające pieczone kasztany. Koszt takiej przekąski to ok. 2-3 euro, w zależności od wielkości porcji. Według mnie i moich towarzyszy podróży nie jest to jednak nic specjalnego, kasztany w smaku przypominają ziemniaki pieczone w ognisku.




Pierwszego dnia w Porto koniecznie musiałam spróbować ciastek o nazwie pasteis de nata (lub też pasztetu z denata – jak my rozumiałyśmy portugalską wymowę tego deseru ;p). Pasteis de Nata są to ciastka z ciasta francuskiego, wypełnione jajecznyo-budyniowym kremem. Koszt jednego ciastka wahał się od 0,70 do 1 euro. Krem, który w środku przypomina smakiem najlepszy budyń jaki kiedykolwiek jedliście – lekko waniliowy i cytrynowy. Zdecydowanie polecam spróbowanie tej słodkiej, portugalskiej przekąski! :)



Podczas jednodniowego wypadu do Aveiro spróbowaliśmy dwóch słonych przekąsek – bułki z chorizo oraz bułki z serem i szynką. Koszt dwóch bułek to 2,25 euro. Bułka z chorizo smakowała, jak dobrej jakości polska bułka obficie posypana mąką, a ilość kiełbasy była odpowiednia. Bułka z serem i szynką była zrobiona z ciasta podobnego do tego, z jakiego robi się tak zwane kapuśniaczki dostępne w większości piekarni. Obie bułki były smaczne, ale bez większych rewelacji.


W Aveiro postanowiliśmy spróbować kolejnej słodkiej przekąski, mianowicie ovos moles. Jest to tradycyjny portugalski przysmak, który wywodzi się właśnie z Aveiro. Jest on przygotowywany na bazie żółtek jaj i cukru. Koszt jednego ovos moles to 0,90 – 1 euro. Co do smaku, to jest on bardzo dziwny – coś pomiędzy żółtkiem ugotowanym na twardo, a koglem moglem z lekkim posmakiem jajecznicy. Nie wątpię, że są osoby którym to smakuje, jednak mnie i moim znajomym ten przysmak nie zasmakował.


Portugalia wielu osobom kojarzy się wyłącznie z piciem wina porto. W następnej notce poświęconej kuchni portugalskiej o nim wspomnę, jednak dziś kilka słów o bardzo popularnym drinku Caipirinha. Jest to brazylijski koktajl na bazie alkoholu zwanego cachaça. Koszt jednej Caipirinhi to ok. 3-4 euro. Poza alkoholem dodaje się do drinka sok z limonki, brązowy cukier oraz lód. Zdecydowanie jest to koktajl dla osób lubiących mocny alkohol. A ja dodam jedynie, że nie polecam pić go po nieprzespanej nocy ;)



Jutro przedstawimy Wam drugą część przygody Julki z kuchnią portugalską. Tym razem skupimy się na daniach obiadowych, kupowanych zarówno w miejscach typowo turystycznych jak i w knajpkach gdzie jedzą mieszkańcy.

5 komentarzy:

  1. bardzo fajny i miły wpis :), dla mnie pieczony kasztan to też nic specjalnego i zdecydowanie bardziej wolę pieczone ziemniaki. chętnie poznałabym smaku tego kremu budyniowego którym wypełniona jest babeczka mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie wpisy, bo sama mało podróżuję a z nich zawsze czegoś ciekawego się dowiaduję :) Bardzo chciałabym spróbować kasztany i czekam na kolejny post o porto :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak dla mnie same pychotki! Pasteis uwielbiam, ale najlepsze, jakich można spróbować są w Belem. Podają cieplutkie, prosto z pieca, do tego odrobina cynamonu i bica! Żyć, nie umierać.
    Wspaniałe bułeczki serwowane na ciepło lub zimno, niebo.
    Caipirihna mhm dla amatorów mocnych drinków. Pyszniasta jest również wersja wakacyjna z truskawkami ; )
    M.

    OdpowiedzUsuń

Serdecznie dziękujemy za każdy komentarz :)

Drukuj

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...